
Aureus Astrum - RPG

Miscellanea była miejscem, gdzie zaopatrywali się wszyscy handlarze rzadkimi skladnikami. Można tu było znaleźć dosłownie wszystko: od sproszkowanych rogów jednorożców na księżycowym byle i szarej mgle kończąc. Miscellanea przypominała wielki plac otoczony zewsząd drzewami, które starannie okalały 'arenę' wymiany towarami. Wymiany odbywały się co trzeci dzień o zachodzie słońca, tak by rankiem można było wyruszyć w poszukiwaniu nabywców towarów. Dzisiejsze spotkanie ściągnęlo na Miscellanee kupców z całej Ruedy. Dookoła roiło się od kolorowych wozów kiermaszowych i pasących się obok koni je ciagnących. Na tej 'arenie' panował niesamowity gwar. Przekrzykiwano się w cenach, zachwalano swoje produkty, nawoływano do kupna lub wymiany... Jedym slowem Miscellanea była jedną wielką giełdą pyszności, na które czekali handlarze i nabywcy.
Przez Miscellanee szedł wolnym krokiem młodzieniec o dlugich blond włosach swobodnie opadających na plecy i ramiona. Na głowie miał czarny kapelusz, a na sobie czarne, nie wyrózniające się i nie rzucające w oczy ubranie. W lewej dloni trzymal wodze prowadzonego za sobą i obwieszonego różnego rodzaju tobołami, bialego konia. Jego wzrok był czujny, jak wzrok łowcy czyhającego na swoją ofiarę, której właśnie poszukiwał, by nastepnie schwytac ją i pożreć. Patrzył to w prawo to w lewo obserwujac kiermaszowe stoiska. Widać było, że szuka czegoś istotnego. Czegoś, co mógłby sprzedać po korzystnej cenie Elfom bądź ludziom do ktorych miał sie wkrótce wybrać...Wewnętrznie czuł, że wkrotce coś znajdzie...To byłaby ostatnia rzecz jaką dziś zakupi. W torbie miał już kilka 'klejnotów' i czekał tylko na ten jeden..Klejnot Klejnotów, perełkę wszystkich zdobyczy...
Offline
Mnóstwo drogocennych przedmiotów, szabl, magicznych mieczy, czarodziejskich kamieni przechodziły z rąk do rąk... W Miscellanie nie zabrakło także miejsca na handel żywym towarem. Wzdłóż alejek porozstawiani zostali sprzedawcy ofiarujący przepiękne, egzotyczne smoki, jednorożce, feniksy... Jeden ze sprzedawców, na samym końcu alejki trzymał w klatce coś dużego, przypiętego kilkoma grubymi, srebrnymi łańcuchami...
Offline

Dziwne i tajemnicze zwierzę nie umknęło wzrokowi 'łozwcy', który teraz skierował swoje kroki w kierunku tajemniczej klatki...
Gdy podszedł spojrzał podejrzliwie na stworzenie poczym zwrócił się do sprzedającego:" A cóż to takiego miłościwy panie?" Zapytał wyraźnie zaciekawiony i podniecony widokiem niezwykłego stworzenia
Ostatnio edytowany przez ivy (2009-03-28 15:22:10)
Offline
Dziwne i tajemnicze stworzenie rozłożywszy swe skrzydła okazało się być spętanym łańcuchami demonem, patrzącym teraz na czarodzieja oczami pełnymi pogardy i nienawiści.
- To demon, Panie - odparł sprzedawca - Ma może z 200 lat... Mamy ich więcej szlachetny Panie, jeśli chesz zobaczyć! - zachęcał sprzedawca szeptem...
Offline

Mężczyzna zamrugał z niedowierzaniem poczym powiedział:" Oczywiście, chcę je zobaczyć ,ale wpierw powiedz mi miłościwy panie skąd masz te stworzenia?" Młodzieniec nie mógł uwierzyć ,że takie stworzenie jak demon zostało zniewolone i pozbawione czegokolwiek. Było mu żal siedzacego w klatce demona, pozbawionego godności...
Offline
Mężczyzna zatarł ręce, patrząc chytrze na czarodzieja. - Obawiam się, że nie mogę zdradzić ci tej tajemnicy, Panie, ale mogę sprzedać ci jednego, tego tutaj, albo... inne? Mamy ich naprawdę dużo! - stlumiony krzyk wyrwał się z jego gardła, a palce głaskały zniecierpliwione woreczek ze słotem, przywiącany u jego szyi.
Offline
Mężczyzna uśmiechnął się jadowicie. -Ten tu jest drogi, Panie, bo jest naszym najmłodszym demonem...- Powiedział udając zmartwienie. - Mogę Panu upuścić trochę ceny, bo wydajesz się być Panie szlachetną osobą! - teraz na jego twarzy rozciągnął się uprzejmy aż do przesady uśmiech - Chciałbym za niego 200-300 sztuk zlota, ale po zmniejszeniu ceny to będzie jakieś... 100 sztuk zlota...! Oh tak... 100 sztuk złota tak na dobry początek... Ufam, że w przyszłości również bedziemy robić interesy, Panie... Mógłbym na przykład... Zlapać ci wampira! albo Elfa! Albo dzieciaka biegającego samotnie po okolicy... Mogę sprzedać ci prostytutki na wyłączne usługi! Ze mną interesy są proste, Panie! - Mówiąc to otworzył klatkę i wyciągnął z niej demona za łańcuchy, podając je czarodziejowi.
Offline

Mężczyzna nie odezwał się ani słowem. Wziął w dłonie łańcuchy poczym podał mężczyźnie 100 sztuk złota tak jak prosił: Proszę szlachetny panie. Chętnie będę podejmował z tobą dalsze interesy. Młodzieniec czuł sie dziwnie. Jakby oszukiwał samego siebie poczym delikatnie ciągnąc za łańcuchy zmusił demona by szedł za nim. Doprowadził go w ustronne miejsce targowiska, pod stary dąb, gdzie nikt nei mógł ich słyszeć poczym zwrócił się do stworzenia:" Bardzo mi przykro że tak musialeś cierpieć..." Powiedział ze szczerym żalem:" Powiedz proszę jak dostałeś sie w niewolę, a puszczę cie wolno. Chcę pomścić twoich braci, którzy tak jak ty trafili wręce innych kupców"
Ostatnio edytowany przez ivy (2009-04-09 19:42:52)
Offline

Demon wbił spojrzenie złotych oczu w postać czarodzieja. - Skończyłbyś podobnie, gdybyś poszedł z nim - stwierdził ponuro - Takim jak on nie zalezy na kolekcjonowaniu jakiegoś gatunku, ale na handlu... Porwali by cię i sprzedali w obcym mieście... - Umilkł na chwilę tkwiąc w zamysleniu. spojrzał niepewnie na swoje dłonie - Myślisz, że tacy jak ja pragną wolności i samotności? - zapytał nagle czarodzieja. - Myślisz, że odnaleźliby się w świecie zupełnie obcym dla nich...?
Offline

Demon orientując się w sytuacji, skłonił się czarodziejowi, po czym powiedział z rumieńcem na policzkach - Przepraszam za swą nachalność Panie... - Po czym posmutniał nieco, znów wpatrując się złotymi oczami w swojego wybawcę. - Wybacz, Panie ale nie znam swojego imienia...
Offline